
Kebab bez mięsa nie musi składać się wyłącznie z tortilli i kilku liści sałaty. Dobrze dobrane nadzienie może być sycące, chrupiące, mocno doprawione… po prostu pełne smaku. Do wyboru mamy składniki z ciecierzycy, soi albo pszenicy, ale również zwykłe grzyby. Nie wszystkie smakują podobnie do mięsa i wcale nie muszą. Liczy się odpowiednia obróbka, przyprawy oraz połączenie nadzienia z pieczywem, warzywami i sosem.
Czy kebab bez mięsa może być sycącym posiłkiem?
Samo usunięcie mięsa nie przesądza o tym, czy po posiłku szybko pojawi się głód. Znaczenie ma całe nadzienie, wielkość porcji oraz rodzaj pieczywa. Kebab wypełniony głównie sałatą i pomidorem będzie lekki, ale wielu osobom nie wystarczy na długo. Gdy znajdzie się w nim składnik dostarczający białka, różnica staje się wyraźna.
Dobrym przykładem są nasiona roślin strączkowych. Należy do nich ciecierzyca wykorzystywana do falafela. Białka dostarczają też soja i przygotowywane z niej produkty. Jeśli dodamy warzywa, które zwiększają objętość posiłku, oraz tortillę albo pitę, powstaje całkiem solidne danie.
Ważny jest także błonnik. Znajduje się w strączkach, warzywach oraz pieczywie z pełnego ziarna. Wchłania wodę i sprawia, że posiłek dłużej zajmuje miejsce w żołądku. Z tego powodu kebab z falafelem i dużą porcją warzyw może nasycić lepiej niż mała bułka wypełniona wysoko przetworzonym zamiennikiem mięsa.
Czy roślinny kebab zawsze jest lekki? Nie. Falafel smażony w głębokim oleju przyjmuje część tłuszczu, podobnie jak panierowane tofu. Sporo kalorii może dostarczyć także sos, szczególnie gdy nalewa się go bez większego zastanowienia. Duża tortilla również nie jest dodatkiem bez znaczenia. Kebab roślinny może więc mieć mniej kalorii od mięsnego, lecz nie wynika to automatycznie z samego braku mięsa.
Nie trzeba jednak przeliczać każdego kęsa. Wystarczy zadbać, aby w środku znalazło się konkretne nadzienie, warzywa i rozsądna ilość sosu. Osoby zainteresowane szerszym spojrzeniem na komponowanie posiłków mogą zajrzeć do materiałów dotyczących codziennego odżywiania. Jeden kebab nie definiuje całego sposobu jedzenia, ale jego skład można dopasować do własnych potrzeb.
Falafel – chrupiące nadzienie z ciecierzycy
Falafel to niewielki kotlecik albo kulka przygotowana z rozdrobnionej ciecierzycy. W części receptur wykorzystuje się także bób. Masa jest doprawiana czosnkiem, cebulą oraz sporą ilością zielonych ziół, a następnie formowana i smażona. Falafel wywodzi się z kuchni Bliskiego Wschodu, gdzie podaje się go w pieczywie lub jako element większego posiłku.
Czym jest sama ciecierzyca? To roślina strączkowa o jasnych, okrągłych nasionach. Po ugotowaniu staje się miękka i ma delikatnie orzechowy smak. Zawiera białko roślinne oraz błonnik, dlatego dobrze sprawdza się jako podstawa nadzienia zamiast mięsa.
Do przygotowania falafela najczęściej używa się suchej ciecierzycy namoczonej przez kilka lub kilkanaście godzin. Nie trzeba jej wcześniej gotować. Po odsączeniu nasiona rozdrabnia się na masę, która nadal zachowuje drobne kawałki. Ciecierzyca z puszki jest już ugotowana i bardzo miękka, przez co kotleciki mogą się rozpadać albo przypominać w środku pastę.
Dobry falafel powinien mieć rumianą, chrupiącą powierzchnię, natomiast jego środek pozostaje miękki i lekko ziarnisty. Jeśli masa jest zbita oraz sucha, nawet duża ilość sosu nie uratuje całego kebaba. Pomaga właściwa temperatura oleju i niezbyt długie smażenie. Można też przygotować falafel w piekarniku, choć będzie miał nieco inną strukturę.
W kebabie kulki da się pozostawić w całości lub lekko rozgnieść. Druga wersja ułatwia równomierne rozłożenie nadzienia i zmniejsza ryzyko, że cała zawartość wypadnie przy pierwszym ugryzieniu. Falafel dobrze łączy się ze świeżymi warzywami, kiszonkami oraz sosem na bazie sezamu.
Czy taki kebab jest wegański? Sam falafel zazwyczaj tak, lecz trzeba sprawdzić sos i pieczywo. W lokalu warto o to zapytać, ponieważ określenie „bez mięsa” nie gwarantuje jeszcze całkowitego braku składników odzwierzęcych.
Tempeh dobrze chłonie przyprawy i zachowuje zwartą strukturę
Tempeh powstaje z całych ziaren soi poddanych fermentacji. Ugotowane ziarna łączy się z odpowiednią kulturą mikroorganizmów, a później pozostawia w kontrolowanej temperaturze. W czasie fermentacji soja tworzy zwarty blok, który można kroić w plastry, paski albo mniejsze kawałki.
Na pierwszy rzut oka tempeh bywa zaskakujący. W jego jasnej powierzchni nadal widać całe fragmenty soi, połączone białą warstwą powstałą podczas fermentacji. Nie jest to oznaka zepsucia. Tak właśnie wygląda prawidłowo przygotowany produkt. Niepokój powinny natomiast wzbudzić nietypowe, jaskrawe przebarwienia albo wyraźnie nieprzyjemny zapach.
Jak smakuje? Ma wyraźniejszy, lekko orzechowy smak niż tofu. Jest też twardszy i bardziej sprężysty. Dzięki temu dobrze znosi krojenie w cienkie paski, mieszanie z warzywami oraz mocniejsze podsmażanie. Nie rozpada się łatwo, co w kebabie ma spore znaczenie.
Tempeh warto przed marynowaniem krótko ugotować na parze lub podgrzać w niewielkiej ilości wody. Ten zabieg łagodzi jego naturalną goryczkę. Po ostudzeniu można pokroić blok na cienkie fragmenty i połączyć z marynatą. Dobrze pasują przyprawy kojarzone z kebabem, odrobina oleju oraz sok z cytryny. Jeśli chcemy uzyskać ciemniejszy kolor, można dodać niewielką ilość sosu sojowego.
Trzeba tylko pamiętać, że zwykły sos sojowy jest słony. Tempeh nie potrzebuje dodatkowej dużej porcji soli, zwłaszcza gdy później trafi do niego wyrazisty sos. Marynata powinna podkreślać smak, a nie całkowicie go przykrywać.
Paski można usmażyć na patelni, upiec albo przygotować w urządzeniu z obiegiem gorącego powietrza. Najlepszą strukturę uzyskują wtedy, gdy ich powierzchnia lekko się przypiecze, ale środek pozostanie sprężysty. Zbyt grube kawałki mogą wydać się ciężkie i gumowate. Cienkie łatwiej wymieszać z pozostałym nadzieniem.
Tempeh dostarcza białka roślinnego, a ponieważ powstaje z całych ziaren soi, zawiera również błonnik. Jest bardziej zwarty od falafela i mniej kruchy. To dobra propozycja dla osoby, która chce poczuć pod zębami konkretny kawałek nadzienia, a nie miękką pastę.
Seitan przypomina mięso, choć nie każdy może go jeść
Seitan to produkt przygotowywany z glutenu pszennego, czyli głównej grupy białek znajdujących się w pszenicy. Można uzyskać go przez wypłukiwanie skrobi z pszennego ciasta. Po takim płukaniu pozostaje sprężysta masa, którą następnie gotuje się lub dusi w doprawionym płynie. W sprzedaży dostępny jest również czysty gluten pszenny, z którego seitan można przygotować znacznie szybciej.
Jego struktura wyraźnie różni się od tofu oraz falafela. Seitan jest włóknisty, zwarty i lekko ciągnący. Da się go pokroić bardzo cienko, dlatego po przypieczeniu może wizualnie przypominać kawałki mięsa ścinane z kebabowego rożna. Sam ma dość neutralny smak. Większość aromatu pochodzi z wywaru, marynaty i przypraw użytych podczas przygotowania.
Do kebaba najlepiej kroić go w nieregularne, cienkie paski. Równe kostki wyglądają mało naturalnie i nie przypiekają się na brzegach tak dobrze. Seitan można najpierw zamarynować, a później smażyć na szerokiej patelni. Nie należy wrzucać od razu zbyt dużej ilości. Kawałki puszczą wtedy wilgoć i zaczną się bardziej dusić niż rumienić.
Czy seitan zawiera dużo białka? Tak, ponieważ niemal cały powstaje z białek pszennych. Nie oznacza to jednak, że powinien być jedynym roślinnym źródłem białka w całym jadłospisie. Różnorodność nadal ma znaczenie.
Najważniejsze ograniczenie jest inne – seitan zawiera gluten. Osoby z celiakią nie mogą go jeść. Nie będzie odpowiedni także przy alergii na pszenicę, a przy innych dolegliwościach decyzję najlepiej oprzeć na zaleceniach lekarza lub dietetyka. Tofu może być naturalnie bezglutenowe, lecz w lokalu trzeba jeszcze zapytać o marynatę oraz kontakt z innymi produktami.
W przypadku gotowego seitanu warto przeczytać skład. Niektóre wyroby zawierają sporo soli, szczególnie gdy są już zamarynowane lub sprzedawane w zalewie. Dodatkowa porcja słonego sosu może wtedy nie być potrzebna. Więcej ogólnych materiałów dotyczących świadomych wyborów można znaleźć w sekcji poświęconej informacjom związanym ze zdrowiem na stronach Poranka.
Seitan będzie dobrym nadzieniem dla osób, które szukają zwartej, lekko włóknistej struktury. Trzeba jednak traktować go jako osobny produkt, a nie idealną kopię mięsa. Dobrze doprawiony potrafi obronić się własnym smakiem.
Tofu potrzebuje przypraw i dobrej marynaty
Tofu powstaje z napoju sojowego, który zostaje ścięty przy pomocy odpowiedniego składnika mineralnego, a później odciśnięty w formie. Proces można porównać do wytwarzania twarogu, choć tofu nie zawiera mleka i jest produktem roślinnym. Jego smak pozostaje bardzo delikatny, dlatego łatwo przyjmuje aromat marynaty.
W sklepach znajdziemy tofu jedwabiste, miękkie, twarde oraz bardzo twarde. Do kebaba najlepiej nadają się dwie ostatnie odmiany. Tofu jedwabiste ma konsystencję zbliżoną do gęstego kremu. Można wykorzystać je do sosu, ale nie da się go pokroić w paski i mocno przypiec bez rozpadania.
Zwykły blok twardego tofu zawiera sporo wody. Warto zawinąć go w czystą ściereczkę lub papierowy ręcznik, położyć na desce i lekko obciążyć. Po kilkunastu minutach stanie się bardziej zwarty. Ten prosty zabieg sprawia również, że marynata nie pozostaje wyłącznie na powierzchni.
Kroić czy rozrywać? Do kebaba ciekawiej wypada tofu porwane palcami na nieregularne kawałki. Powstaje wtedy więcej nierównych krawędzi, które podczas pieczenia albo smażenia stają się rumiane i lekko chrupiące. Równe kostki także można wykorzystać, lecz łatwiej zsuwają się z warzyw i zbierają na dnie tortilli.
Marynata powinna być mocniejsza, niż podpowiada pierwszy odruch. Tofu samo w sobie jest łagodne. Można połączyć olej z wędzoną papryką, czosnkiem i przyprawą kumin. Odrobina soku z cytryny przełamie smak, a niewielka ilość sosu sojowego pogłębi kolor. Nie trzeba jednak zalewać tofu całkowicie. Wystarczy dokładnie pokryć każdy kawałek i odstawić na jakiś czas.
Przed pieczeniem można oprószyć tofu cienką warstwą skrobi ziemniaczanej. Dzięki niej powierzchnia będzie bardziej chrupiąca. Kawałki należy rozłożyć luźno. Gdy stykają się ze sobą na całej blasze, wilgoć nie ma gdzie odparować.
Tofu dostarcza białka, ale nadal jest tylko częścią kebaba. Jego zaletą pozostaje możliwość zmiany smaku za pomocą przypraw. Raz może być dymne i ostre, innym razem bardziej ziołowe. Osoby z alergią na soję muszą natomiast wybrać inne nadzienie.
Jak przygotować kebab z pieczarkami albo boczniakami?
Pieczarki i boczniaki należą do grzybów. Nie są warzywami, choć w kuchni często trafiają do tej samej grupy produktów. Pieczarka ma łagodny smak, mięsisty kapelusz i dużą zawartość wody. Boczniak jest bardziej włóknisty. Jego szeroki kapelusz można porwać wzdłuż na paski przypominające nierówne kawałki nadzienia.
Właśnie boczniaki szczególnie dobrze nadają się do kebaba. Nie trzeba ich drobno kroić. Wystarczy odciąć twardą końcówkę, a resztę rozdzielić palcami. Po usmażeniu zachowują lekką sprężystość i mają przypieczone brzegi. Pieczarki lepiej pokroić w grubsze plasterki, ponieważ podczas ogrzewania mocno tracą objętość.
Grzybów nie warto długo moczyć w misce z wodą. Można oczyścić je pędzelkiem, wilgotnym ręcznikiem lub szybko opłukać, a później osuszyć. Mokre kawałki wrzucone na patelnię zaczną oddawać jeszcze więcej wody.
Patelnia powinna być dobrze rozgrzana. Grzyby układamy luźno i przez pierwszą chwilę nie mieszamy. Dzięki temu ich powierzchnia ma szansę się przyrumienić. Jeśli wsypiemy całą dużą paczkę naraz, temperatura spadnie, a na dnie zbierze się płyn. Lepiej smażyć je w dwóch turach.
Przyprawy można dodać pod koniec, gdy większość wody już odparuje. Kumin i wędzona papryka nadadzą nadzieniu kierunek znany z kebaba. Pasuje również czosnek, odrobina ostrej papryki oraz świeżo zmielony pieprz. Sól najlepiej wsypać później, ponieważ dodana na samym początku przyspiesza wypływanie wody.
Same pieczarki mają mniej białka niż tofu, tempeh czy seitan. Kebab wypełniony wyłącznie grzybami i sałatą może więc nasycić na krócej. Można zwiększyć porcję nadzienia albo posmarować pieczywo gęstą pastą z roślin strączkowych. Dzięki temu grzyby odpowiadają głównie za smak oraz strukturę, a drugi składnik wzmacnia cały posiłek.
Jaki sos będzie odpowiedni? Dobrze sprawdza się tahini rozrobione z wodą i sokiem z cytryny. Tahini to pasta z mielonego sezamu – gęsta, tłusta i lekko gorzkawa. Po rozcieńczeniu staje się kremowa. Można również przygotować sos czosnkowy na bazie niesłodzonego produktu sojowego, jeżeli nie ma przeciwwskazań do spożywania soi.
Mięso w kebabie można zastąpić na wiele sposobów, a każdy daje trochę inną strukturę. Najlepiej zacząć od składnika, który już lubisz, dobrze go doprawić i dopiero później szukać kolejnych wersji… kebab bez mięsa naprawdę nie musi być pustą tortillą.


