Smash burger: co to jest i jak działa technika

Smash burger to burger przygotowywany techniką rozgniatania kulki mięsa na bardzo gorącej patelni żeliwnej, co wywołuje reakcję Maillarda i tworzy chrupiącą, karmelizowaną skórkę. Wbrew pozorom cienki kotlet pozostaje soczysty dzięki zawartości tłuszczu w proporcji 80/20, a nie grubości. To styl wywodzący się z USA z lat 20. XX wieku, który dziś przeżywa renesans w kulturze street food.

Smash burger – co to dokładnie jest?

Smash burger to rodzaj burgera, w którym kulka mielonego mięsa jest rozgniatana na rozgrzanej patelni żeliwnej lub planchy, tworząc cienki, chrupiący kotlet z intensywnym mięsnym smakiem. Kluczem jest tu sama technika, nie konkretny przepis – to sposób obróbki cieplnej, a nie zestaw składników.

Kotlet w smash burgerze ma zazwyczaj 5-7 mm grubości – czyli kilkakrotnie mniej niż klasyczny patty (2-3 cm). Powstaje przez dociśnięcie surowej kulki mięsa do gorącej powierzchni szeroką szpatułą metalową, co powoduje, że mięso rozpłaszcza się i wchodzi w bezpośredni, intensywny kontakt termiczny z patelnią. Efektem jest chrupiąca skórka (crust) na zewnątrz i miękkie, soczyste wnętrze.

Powierzchnia smażenia ma znaczenie. Profesjonalnie smash burger smaży się na planchy lub flat top grillu – czyli płaskich, masywnych płytach grzewczych ze stali lub żeliwa, używanych w restauracjach typu diner. W warunkach domowych odpowiednikiem jest patelnia żeliwna (cast iron skillet), która ma zbliżoną pojemność cieplną i nie traci temperatury w momencie zetknięcia z zimnym mięsem.

To, co odróżnia smash burgera od zwykłego smażenia kotleta, to siła i moment dociśnięcia. Mięso musi być rozgniecione w pierwszych 10-15 sekundach smażenia, gdy jest jeszcze surowe – późniejsze dociskanie wyciska soki i wysusza kotlet. Dlatego smash burger to technika precyzyjna: jeden mocny docisk, potem już tylko obserwacja i obrót.

Smash burger nie jest jednym z wielu wariantów hamburgera – jest osobnym stylem kulinarnym, definiowanym przez relację mięsa, temperatury i nacisku.

Skąd nazwa „smash”?

Słowo „smash” po angielsku oznacza dosłownie „rozbić” lub „zmiażdżyć” – i to właśnie opisuje główną czynność tej techniki. Nazwa pochodzi od mechanicznego rozgniecenia kulki mięsa szpatułą.

Ważne rozróżnienie: Smashburger (jedno słowo, z dużej litery) to amerykańska sieć fast food założona w 2007 roku w Denver. Smash burger (dwa słowa) to nazwa techniki gotowania, używana niezależnie od tej marki. Restauracje, foodtrucki i blogerzy używają określenia „smash burger” jako gatunek kulinarny – sposób przygotowania, a nie brand.


Smash burger vs klasyczny burger – kluczowe różnice

Smash burger różni się od klasycznego burgera techniką smażenia, grubością kotleta i profilem smakowym – klasyczny burger jest gruby, mięsisty i soczysty z soków, smash burger jest cienki, chrupiący i soczysty z tłuszczu. Te dwa style wymagają innego sprzętu, innego mięsa i innej obsługi.

Pięć kluczowych różnic między smash burgerem a klasycznym burgerem dotyczy:

  1. Technika – smash burger powstaje przez dociśnięcie kulki, klasyczny burger przez ręczne uformowanie kotleta.
  2. Grubość – smash patty mierzy 5-7 mm, klasyczny gruby kotlet 20-30 mm.
  3. Konsystencja – smash burger ma chrupiącą skorupkę (crust) z każdej strony, klasyczny jest miękki na całej powierzchni.
  4. Czas smażenia – smash patty smaży się 1,5-2 minuty na stronę, klasyczny gruby kotlet potrzebuje 4-6 minut.
  5. Stopień wysmażenia – smash burger jest zawsze well done (przesmażony do końca), klasyczny burger można zamówić medium, medium-rare lub well done.

Praktyczna konsekwencja: w smash burgerze nie da się uzyskać „różowego środka”. Kotlet jest zbyt cienki, by jego wnętrze pozostało surowe – dlatego pytanie o stopień wysmażenia w smash burgerze nie ma sensu. To zawsze pełne wysmażenie, ale dzięki krótkiemu czasowi na ogniu mięso nie wysycha.

Smash burger wymaga też innego sprzętu. Patelnia żeliwna lub flat top grill to konieczność – klasyczny gruby burger można usmażyć na zwykłej patelni lub grilluje się go na ruszcie, gdzie smash burger nigdy nie powstanie. Ruszt grillowy nie daje płaskiej powierzchni do dociśnięcia ani wystarczającej masy cieplnej.

Tabela porównawcza

CechaSmash burgerKlasyczny burger
Grubość kotleta~5-7 mm~2-3 cm
Czas smażenia1,5-2 min na stronę4-6 min na stronę
KonsystencjaChrupiąca skorupka (crust)Miękki, soczysty kotlet
Temperatura patelni~185°C160-180°C
Stopień wysmażeniaZawsze well doneMedium / well done do wyboru
SprzętPatelnia żeliwna + metalowa szpatułaPatelnia lub grill

Dlaczego smash burger jest soczysty mimo cienkiego kotleta?

Smash burger jest soczysty, ponieważ jego soczystość pochodzi z tłuszczu w mięsie (proporcja 80/20), nie z wody – dociśnięcie do gorącej patelni szybko zamyka pory i zatrzymuje stopiony tłuszcz wewnątrz kotleta. To paradoks, który przeczy intuicji „im grubsze, tym bardziej soczyste”.

Powszechny mit mówi, że dociskanie burgera szpatułą wyciska z niego soki i powoduje wysuszenie. To prawda – ale tylko wtedy, gdy dociska się gotowy, już usmażony kotlet. W smash burgerze docisk następuje na surowym mięsie, w pierwszych sekundach kontaktu z patelnią. Włókna są wtedy jeszcze elastyczne, a tłuszcz nie zaczął się jeszcze topić.

Kluczem do soczystości smash burgera jest mięso o proporcji 80/20 – czyli 80% mięsa wołowego do 20% tłuszczu. Najczęściej używanym kawałkiem jest chuck (kark wołowy) lub łopatka, mielone z odpowiednią zawartością tłuszczu śródmięśniowego. Tłuszcz jest tu nośnikiem smaku i wilgoci – topi się w czasie smażenia, oblepia włókna mięsa i daje wrażenie soczystości, którego nie da chudsza mieszanka.

Wysoka temperatura patelni żeliwnej (~185°C) ma drugą funkcję poza wytworzeniem crust. Zewnętrzna warstwa kotleta ulega błyskawicznej koagulacji – białka się ścinają i tworzą cienką barierę, która zatrzymuje stopiony tłuszcz wewnątrz. Krótki czas smażenia (łącznie 3-4 minuty) sprawia, że tłuszcz nie zdąży wypłynąć ani odparować z mięsa.

Smash burger przeczy intuicji, ale podlega prostej zasadzie: soczystość = tłuszcz × szybkość. Im więcej tłuszczu w mięsie i im krócej trwa obróbka cieplna, tym kotlet jest bardziej soczysty – niezależnie od grubości.

Reakcja Maillarda – nauka za chrupkością

Reakcja Maillarda to reakcja chemiczna między aminokwasami a cukrami redukującymi, zachodząca w mięsie pod wpływem wysokiej temperatury. Zachodzi intensywnie w zakresie 140-165°C i odpowiada za brązowy kolor skórki, intensywny mięsny aromat oraz głęboki, umami smak charakterystyczny dla smażonego mięsa.

Smash burger maksymalizuje efekt reakcji Maillarda przez prostą fizykę: rozgniecenie kulki zwiększa powierzchnię kontaktu mięsa z patelnią. Klasyczny gruby kotlet ma stosunek powierzchni do objętości znacznie niższy – więc proporcjonalnie mniej „crust per cm²”. Smash burger ma niemal całą masę mięsa w kontakcie z gorącą powierzchnią.

Optymalna temperatura smażenia smash burgera to 185°C. To zakres, w którym reakcja Maillarda zachodzi intensywnie, a karmelizacja cukrów (zaczyna się powyżej ~180°C) dodaje słodkawe, prażone nuty smaku. Powyżej 220°C zaczyna się jednak zwęglanie i powstawanie gorzkich związków – dlatego nie warto przegrzewać patelni do „maksimum kuchenki”.

Crust w smash burgerze to nie tylko wrażenie – to chemicznie odrębna warstwa, która powstaje tylko w warunkach wysokiej temperatury i bezpośredniego kontaktu z metalem. Bez patelni żeliwnej i właściwej temperatury reakcja Maillarda nie zachodzi w pełni – i nie ma smash burgera, jest tylko cienki, jasny kotlet.


Jak zrobić smash burgera w domu – krok po kroku

Smash burgera w domu robi się w czterech krokach: rozgrzej żeliwną patelnię do ~185°C, połóż kulkę mięsa 80-100g, dociśnij mocno szpatułą przez 10-15 sekund, smaż 1,5-2 minuty na stronę. Cała procedura zajmuje 3-4 minuty na jednego burgera.

Smash burger w domu jest prostszy, niż się wydaje. Nie wymaga profesjonalnej planchy ani fartucha – wystarczy żeliwna patelnia, dobra szpatuła i kulka mielonej wołowiny. Klucz tkwi w precyzji temperatury i jednorazowym, zdecydowanym dociśnięciu.

4 kroki przygotowania smash burgera:

  1. Rozgrzej patelnię żeliwną do ~185°C – test bez termometru: kropla wody wrzucona na patelnię natychmiast skwierczy i odparowuje w 1-2 sekundy. Nie używaj tłuszczu na patelni – mięso ma własny tłuszcz, który się wytopi.
  2. Połóż kulkę mięsa 80-100g na rozgrzaną patelnię. Mięso nie musi być wcześniej formowane w kotlet – wystarczy zwykła kula. Posyp solą i pieprzem zaraz po położeniu.
  3. Dociśnij szeroką metalową szpatułą przez 10-15 sekund – mocno, równomiernie, bez wahania. Kulka rozpłaszczy się do grubości 5-7 mm. Po dociśnięciu nie ruszaj kotleta – pozostaw go do dalszego smażenia.
  4. Smaż 1,5-2 minuty, aż na wierzchu pojawią się soki i brzegi zaczną się wywijać. Obróć szpatułą jednym pewnym ruchem, połóż plaster sera na kotlet, smaż 1-1,5 minuty po drugiej stronie i zdejmij.

Najczęstszy błąd: ponowne dociskanie szpatułą po obróceniu kotleta. To wyciska soki ze smażonego już mięsa i powoduje wysuszenie. Smash burger dociska się tylko raz, na samym początku, gdy mięso jest jeszcze surowe.

Bułki najlepiej zrumienić od strony przekroju na tej samej patelni przed smażeniem mięsa – wchłoną one resztki tłuszczu i smaku z poprzednich kotletów, co dodaje głębi finalnemu burgerowi.

Mięso i proporcje – gramatura i tłuszcz 80/20

Najlepsze mięso do smash burgera to wołowina z karku (chuck) lub łopatki, mielona z 20-25% tłuszczu. To zawartość tłuszczu znacznie wyższa niż w standardowym mielonym wołowym ze sklepu, dlatego warto poprosić rzeźnika o świeże mielenie z odpowiednim mieszankiem albo zmielić mięso samodzielnie w domu.

Gramatura pojedynczego kotleta (single smash) to 80-100g surowego mięsa – po dociśnięciu kotlet ma średnicę ok. 12-14 cm i grubość 5-7 mm. Granica praktyczna to 150g – większe kulki nie rozpłaszczają się równomiernie i tracą zaletę cienkości.

Tłuszcz jest tu kluczowy z dwóch powodów: jest nośnikiem smaku (większość lotnych związków zapachowych mięsa rozpuszcza się w tłuszczu, nie w wodzie) i odpowiada za odczucie soczystości. Mieszanka 80/20 jest standardem amerykańskich burgerowni. Opcją dla zaawansowanych jest dodanie zmielonego łoju wołowego (beef tallow) lub szpiku kostnego – to praktyka stosowana w topowych burgerowniach, dodaje głębię umami.

Double smash to technika polegająca na zrobieniu dwóch patty po 80g zamiast jednego 160g. Efekt: dwa razy więcej crust na jednego burgera, ser między warstwami topi się równomiernie z obu stron, a smash burger zyskuje więcej tekstury i smaku przy tej samej masie mięsa. To wariant pomijany przez większość polskich blogów kulinarnych, ale standardowo serwowany w amerykańskich diner-ach.

Sprzęt – patelnia żeliwna i szpatuła metalowa

Patelnia żeliwna (cast iron) lub stalowa to absolutny wymóg przy robieniu smash burgera. Żeliwo ma wysoką pojemność cieplną – nie traci temperatury w momencie zetknięcia z zimnym mięsem, co jest kluczowe dla zachowania 185°C powierzchni przez cały czas smażenia. Patelnia musi być masywna, dno grube, najlepiej bez ucha plastikowego (które uniemożliwia użycie w wysokiej temperaturze).

Powłoki teflonowe i innych materiałów non-stick są niewskazane przy smash burgerze. Po pierwsze – większość teflonów zaczyna się degradować powyżej 220°C, co w smash burgerze jest zakresem normalnej pracy. Po drugie – teflon nie pozwala na bezpośrednie przyleganie mięsa do metalu, więc reakcja Maillarda zachodzi słabiej, a chrupiąca skorupka nie powstaje w pełni.

Szpatuła musi być płaska, metalowa, bez otworów i wystarczająco szeroka, by jednym ruchem przykryć całą kulkę mięsa. Szpatuła z otworami nie zapewnia równomiernego dociśnięcia. Plastikowe szpatuły odpadają – stopią się w kontakcie z gorącą patelnią.

Sprawdzoną alternatywą dla profesjonalnego smashera jest kielnia ze stali nierdzewnej ze sklepu budowlanego – ma idealny rozmiar, jest płaska, masywna i kosztuje kilkanaście złotych. To rozwiązanie używane przez wiele street foodowych burgerowni przed inwestycją w specjalistyczny sprzęt.

Temperatura i czas smażenia

Optimum temperatury patelni dla smash burgera to ~185°C. To zakres, w którym reakcja Maillarda zachodzi intensywnie (jej szczytowy zakres to 140-165°C w samym mięsie – na powierzchni patelni potrzeba więcej, by uzyskać szybki transfer ciepła), a karmelizacja cukrów dodaje słodkawe, prażone nuty smaku. Powyżej 220°C zaczyna się zwęglanie – smash burger będzie zewnątrz spalony, w środku surowy.

Bez termometru można sprawdzić temperaturę kroplą wody – jeśli skwierczy i odparowuje w 1-2 sekundy, patelnia jest gotowa. Jeśli kropla „tańczy” po powierzchni przez kilka sekund (efekt Leidenfrosta), patelnia jest zbyt gorąca i należy odstawić ją z palnika na 30 sekund.

Czasy smażenia smash burgera są krótkie i precyzyjne:

  • Docisk szpatułą: 10-15 sekund (mięso jeszcze surowe)
  • Smażenie pierwszej strony: 1,5-2 minuty
  • Smażenie drugiej strony (z serem): 1-1,5 minuty
  • Łącznie: 3-4 minuty na burgera

Najczęstszy błąd początkujących to za wysoka temperatura – patelnia rozgrzana do białości daje spaloną skórkę i surowe wnętrze. Drugi błąd: zbyt długie smażenie po obróceniu. Smash burger jest cienki, więc trzy minuty po obróceniu oznaczają suchy, twardy kotlet.

Składniki i dodatki do smash burgera

Klasyczne dodatki do smash burgera to bułka brioche lub potato bun, plaster sera american cheese lub cheddar, ogórek kiszony (pickle), surowa lub karmelizowana cebula i lekki sos burgerowy. Wszystko ma być proste – mięso jest tu bohaterem, a dodatki mają je uzupełniać, nie przykrywać.

Bułka brioche jest najczęstszym wyborem, bo jest miękka i wchłania soki bez rozpadania się. Potato bun (na bazie mąki ziemniaczanej) ma podobne właściwości – lekko słodki, puszysty, dobrze rumieni się od strony przekroju. Ważne, by bułka była opieczona od strony przekroju na tej samej patelni – to dodaje smaku i tworzy barierę dla wilgoci.

Ser american cheese topi się równomiernie i „okleja” kotlet – to efekt mocno przetworzonego sera o wysokiej zawartości emulgatorów. Cheddar to dobra alternatywa, choć topi się mniej idealnie. Plaster sera kładzie się na kotlet po obróceniu, w ostatniej minucie smażenia.

Pickle (ogórek kiszony lub konserwowy) dodaje kwasu i orzeźwienia – balansuje tłustość mięsa. Cebula może być surowa (ostra, chrupiąca) lub karmelizowana (słodka, miękka). Sos burgerowy to najczęściej mieszanka majonezu, ketchupu, musztardy i siekanych pikli – prosty, ale skuteczny.

Zasada kompozycji smash burgera: im mniej, tym lepiej. Klasyczny zestaw to bułka + kotlet + ser + pickle + cebula + sos. Dodawanie sałaty, pomidora i kilku rodzajów sera to już terytorium klasycznego burgera, nie smash burgera.


Historia smash burgera – stara technika, nowy trend

Smash burger nie jest nowoczesnym wynalazkiem – technika gniecenia mięsa na gorącej powierzchni ma ponad 100 lat i wywodzi się z fast foodów robotniczej Ameryki początku XX wieku. To, co dziś sprzedaje się jako trendowy „craft burger”, było kiedyś codziennym jedzeniem fabrycznych pracowników z Midwestu.

Pierwsza w pełni „smash” odmiana hamburgera pojawiła się w White Castle – amerykańskiej sieci założonej w 1921 roku w Wichita w stanie Kansas. White Castle serwowała małe, kwadratowe burgery (znane jako „sliders”), formowane z kulki mięsa rozgniecionej szpatułą na gorącej blasze. Cel był pragmatyczny: szybkość i niski koszt. Rozgnieciony patty smażył się w minutę, kosztował 5 centów i karmił robotników w przerwie obiadowej.

Drugą ikoniczną odmianą smash burgera jest Oklahoma Onion Burger – ponad 100-letni przepis z czasów Wielkiego Kryzysu, w którym na kotlet podczas dociskania nakłada się dużą garść cienko pokrojonej cebuli. Cebula wnika w mięso, karmelizuje się razem z kotletem i tworzy charakterystyczny, słodko-mięsny smak. Oklahoma Onion Burger przeżywa dziś renesans w USA i jest serwowany w setkach craft burgerowni.

Technika smash zanikła w drugiej połowie XX wieku, gdy upowszechniło się mrożone mięso o regularnym, fabrycznie wytłoczonym kształcie. Sieci fast food postawiły na grubsze, sformatowane patty, które można było smażyć równo bez dociskania. Smash burger jako sposób przygotowania na chwilę zniknął z mainstreamu, zachowując się jedynie w lokalnych diner-ach Midwestu.

Powrót trendu rozpoczął się około 2000 roku w USA – najpierw w niezależnych burgerowniach i food truckach, potem w mediach kulinarnych. Słynne adresy jak Au Cheval w Chicago, Shake Shack w Nowym Jorku czy californijska sieć In-N-Out podniosły smash burgera do statusu kultowego dania. W Europie trend dotarł najpierw do Wielkiej Brytanii i Włoch, w Polsce smash burger pojawił się w mainstreamie w ostatnich latach jako specjalność niezależnych burgerowni.

Smash burger to dziś jeden z filarów współczesnej kultury street food – i jednocześnie powrót do korzeni amerykańskiego fast foodu. To stara technika, którą nowa generacja kucharzy odkryła na nowo, doceniając jej najprostszą zaletę: smak.


Czy smash burger jest zdrowy?

Zjedzony okazjonalnie smash burger nie stanowi zagrożenia zdrowotnego – kluczową kwestią są aminy heterocykliczne i akrylamid powstające w chrupiącej skórce, ale przy jednorazowym posiłku ich ilość jest nieszkodliwa. To temat pomijany przez większość polskich blogów kulinarnych, choć stoi za nim solidna nauka.

Reakcja Maillarda, która daje smash burgerowi jego charakterystyczny smak i chrupiącą skorupkę, ma też skutek uboczny. W mocno wysmażonej skórce powstają aminy heterocykliczne (HCA, ang. heterocyclic amines) – związki tworzące się z aminokwasów i kreatyny obecnej w mięsie pod wpływem temperatury powyżej 150°C. W produktach skrobiowych (np. opieczona bułka) powstaje natomiast akrylamid – związek tworzący się z asparaginy i cukrów redukujących w warunkach reakcji Maillarda.

Oba te związki są klasyfikowane jako „potencjalnie rakotwórcze” przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC, grupa 2A i 2B). Brzmi groźnie, ale kontekst ma znaczenie: ich szkodliwość dotyczy regularnego, długoterminowego, wysokiego spożycia – czyli sytuacji, w której ktoś jada mocno przesmażone mięso codziennie przez lata. Pojedynczy smash burger zawiera ilości tych związków znacząco poniżej progów ryzyka zdrowotnego.

W praktyce smash burger nie różni się pod tym względem od innych smażonych potraw – steka z grilla, kotleta schabowego, smażonych ryb czy frytek. Wszystkie te produkty zawierają aminy heterocykliczne lub akrylamid, a żadna agencja zdrowotna nie zaleca ich wykluczenia z diety – tylko umiarkowane spożycie.

Praktyczna rada: smash burger jako okazjonalna przyjemność (1-2 razy w miesiącu) jest całkowicie bezpieczny w kontekście zróżnicowanej diety. Zagrożenie pojawia się dopiero przy codziennym spożyciu mocno wysmażonych potraw. Ważniejszy z punktu widzenia zdrowia jest sposób przygotowania (unikanie zwęglania patelni do czarna) niż sam fakt zjedzenia burgera od czasu do czasu.


FAQ – najczęstsze pytania o smash burgery

Czym różni się smash burger od zwykłego?

Smash burger różni się techniką smażenia – kulka mięsa jest rozgniatana na gorącej patelni, dając cienki kotlet (5-7 mm) z chrupiącą skorupką. Zwykły burger ma gruby kotlet (2-3 cm), miękki w środku, możliwy do podania w stopniu medium. Smash burger jest zawsze well done.

O co chodzi ze smash burger?

Smash burger polega na połączeniu trzech elementów: kulki wołowiny 80/20, rozgrzanej do ~185°C patelni żeliwnej i mocnego dociśnięcia szpatułą w pierwszych sekundach smażenia. Efektem jest chrupiąca crust dzięki reakcji Maillarda i soczyste wnętrze dzięki tłuszczowi.

Co to są smash burgery?

Smash burgery to burgery przygotowywane techniką rozgniatania kulki mielonego mięsa na bardzo gorącej patelni. Powstają cienkie (5-7 mm), chrupiące kotlety z intensywnym mięsnym smakiem. To technika kulinarna, nie konkretny przepis – definiuje sposób smażenia, nie skład.

Z czym jest smash burger?

Klasyczne dodatki do smash burgera to bułka brioche lub potato bun, plaster sera american lub cheddar, pickle (ogórek kiszony), surowa lub karmelizowana cebula i sos burgerowy (majonez + ketchup + musztarda + pikle). Reguła: im prościej, tym lepiej.

Ile gramów mięsa na smash burger?

Standardowa gramatura to 80-100 gramów surowego mięsa na jeden kotlet (single smash). Granica praktyczna to 150 g. Wariant double smash to dwa patty po 80 g zamiast jednego 160 g – daje więcej chrupiącej skórki i lepiej topiony ser.

Czy smash burger trzeba smażyć na żeliwie?

Patelnia żeliwna jest preferowana, bo nie traci temperatury w kontakcie z mięsem. Stalowa patelnia również się sprawdzi. Teflonowe powłoki są niewskazane – nie dają odpowiedniej crust i degradują się w wysokiej temperaturze. Plancha lub flat top grill to opcja restauracyjna.

Czy smash burger można zrobić bez specjalnego sprzętu?

Tak. Zamiast profesjonalnego smashera można użyć kielni murarskiej ze stali nierdzewnej ze sklepu budowlanego – jest płaska, masywna, kosztuje kilkanaście złotych. Patelnię żeliwną zastąpi gruba stalowa. Nie da się zrobić smash burgera na teflonie ani na grillu rusztowym.

Skąd pochodzi smash burger?

Smash burger pochodzi z USA z lat 20. XX wieku. Pierwszą siecią serwującą gniecione burgery była White Castle (założona w 1921 roku w Kansas). Drugą ikoną jest Oklahoma Onion Burger z czasów Wielkiego Kryzysu. Powrót trendu rozpoczął się w USA około 2000 roku, do Polski dotarł w ostatniej dekadzie.